logotype
image1 image1 image1

Człowiek ma dwa życia, to drugie zaczyna się, gdy uświadomi sobie, że ma jedno – Konfucjusz

Czym jest życie? Zadajemy sobie to pytanie mając na myśli życie jako takie w skali makro i pespektywie historycznej, ale też nasze, konkretne, jednostkowe życie, życie zindywidualizowane. Myślimy o sensie naszego życia, o celach, jakie chcemy zrealizować, o marzeniach, niekiedy płyniemy z prądem, innym razem Los doświadcza nas i stajemy przed zaskakującymi zdarzeniami, które weryfikują nasze poglądy, postawy, zachowania. Zadajemy sobie pytanie co jest w życiu ważne, najważniejsze. Te wartości i priorytety układają się rozmaicie. Ale to cały czas w perspektywie czasu… przeszłego lub przyszłego. A co z tu i teraz?

tu_i_terazSkoro człowiek ma dwa życia, a to drugie zaczyna się, gdy uświadomi sobie, że ma jedno, to znaczy, że człowiek może żyć iluzją życia, albo życiem rzeczywistym. Iluzja życia przywodzi mi na myśl platońską jaskinię[1], w której ludzie oglądają zaledwie cienie prawdziwego życia. Tak jakby żyli lecz nie mieli tego głębokiej świadomości. Mówiąc „świadomość” mam na myśli stwierdzenie: żyję tu i teraz. Albo jeszcze inaczej, iluzja życia to po prostu bycie, istnienie; życie jest byciem i jeszcze czymś więcej. Kiedy ta myśl dociera do naszego umysłu i serca, ruszamy w drogę od bycia do życia. Identyfikujemy wówczas co jest ważne, cenne, wartościowe dla nas. Zaczynamy zwyczajnie doceniać, poznajemy wagę i wartość.

Świadomość

Moment uświadomienia, że można być lub żyć, manifestuje się zazwyczaj w granicznych sytuacjach życiowych, choć nie tylko. Gdy rodzimy dziecko, gdy umiera ktoś bliski, gdy dotyka nas choroba lub wypadek, którym uchodzimy z życiem albo gdy dokonamy czegoś wielkiego w naszym życiu, gdy poszerzymy granice własnych możliwości fizycznych, intelektualnych, emocjonalnych. Ten moment to jakby oswojenie się z życiem i uwolnienie od lęku przed nim, wychodzenie z iluzji do rzeczywistości. Ile razy, gdy mijamy, czy lepiej: pokonujemy kolejne kamienie milowe na naszej życiowej drodze, ilekroć w naszym życiu wydarzy się coś szczególnie ważnego, myślimy: dokonałam tego, doświadczyłam tego, ja, ja to zrobiłam, ja tego doznałam. Ten moment jest właśnie życiem. Doświadczenie tu i teraz, świadomość tu i teraz jest życiem, świadomym życiem. Wszystko inne pozbawione tej świadomości wydaje się… zaledwie byciem.

Przebudzenie do życia

przebudzenieRozmyślania nad tematem mojej deski zawiodły mnie do powieści Paolo Coelho zatytułowanej „Wernika postanawia umrzeć”. Bohaterka wydaje się mieć wszystko, czego może pragnąć młoda dziewczyna – ciekawa praca, interesujące życie pozazawodowe. Jednak to nie daje jej szczęścia. Postanawia umrzeć. Samobójcza próba kończy się jednak fiaskiem i Weronika trafia do ośrodka psychiatrycznego, dowiadując się jednocześnie, że pozostało jej kilka tygodni życia. Ta świadomość, nawet w obliczu podjętej przed chwilą próby skończenia ze sobą, zmienia optykę. Nieuchronność śmierci w nieodległej perspektywie…  – … już nie tak łatwo i szybko chce się umierać… Jednocześnie ku swojemu zdumieniu żyjąca dotychczas – wydawałoby się –  intensywnym życiem, jednak odrętwiała w nim Weronika, w obliczu nadchodzącej śmierci odkrywa w sobie uczucia, których wcześniej do siebie nie dopuszczała: nienawiść, strach, ciekawość, miłość, seksualne pobudzenie. Jej doświadczenia uzmysławiają jej, że każda sekunda życia to wybór pomiędzy życiem i śmiercią. Bohaterka znajduje w ośrodku miłość, zamkniętego w sobie i nie mówiącego chłopaka, który mimo wieloletniej rehabilitacji nie chce czynić postępów na drodze do zdrowia. Weronika mimo tego, że wie, iż powinna być pod stałą kontrolą lekarzy, decyduje się opuścić ośrodek, by spędzić resztę swych dni z ukochanym mężczyzną. Na koniec filmowej ekranizacji widzimy parę zakochanych i za chwilę przeskok do gabinetu prowadzącego psychologa, który – jak się okazuje – poddał swoich pacjentów eksperymentowi: Weronika wcale nie miała przed sobą kilku tygodni, lecz całe życie, ale bez tego lęku przed upływającym czasem, który przybliża ją do ostatecznej chwili, nigdy nie doznałaby tak głęboko całej gamy emocji. Chłopak zaś, bez tej wiedzy, która pchała ją do działania, nigdy nie odważyłby się otworzyć i wrócić do życia, czy też w ogóle podjąć życie. Lekarz postanowił nigdy nie wyprowadzać ich z błędu, by… żyli, a nie byli. Kiedy uświadamiasz sobie, że umrzesz…, zaczynasz żyć.

Czas to iluzja

Przeszłość i przyszłość nie istnieją. Bo przeszłość to coś, co już było. Zaś przyszłość to to, co dopiero będzie. Zatem jest tylko tu i teraz. Przeszłość to obrazy zachowane w pamięci czy wspomnienia innych zmysłów przechowywane w naszym umyśle. Przyszłość można próbować uchwycić w zracjonalizowanych planach lub w marzeniach, myślokształtach, wizualizacjach, afirmacjach. Niemniej przyszłość zawsze pozostanie wielką niewiadomą. Jednocześnie zarówno przeszłość, jak i przyszłość są nierzeczywiste, rzeczywiste jest tylko tu i teraz. To zaskakujące, jak rzadko odczuwamy owo tu i teraz. Zazwyczaj żyjemy niejako automatycznie: nasz organizm funkcjonuje samoistnie, wypełniamy swoje życiowe role, zajmujemy się swoim hobby. Ile razy jednak doświadczamy chwili? Zwykle pędzimy do przodu i jesteśmy nieuważni. Jesteśmy, ale nie żyjemy. Albo tkwimy głęboko w przeszłości poświęcając uwagę na coś, co było. To wyjątkowy przykład na to, że żyjemy, bo przecież istniejemy, oddychamy, funkcjonujemy, ale faktycznie nie żyjemy, nie ma nas dla świata teraźniejszego.

Ten moment uświadomienia, o którym wspomniałam oczywiście nie zawsze wiąże się z granicznym wydarzeniem. Do owej świadomości życia i doświadczania tu i teraz możemy dojść w sposób łagodniejszy, stąpając po ścieżce osobistego rozwoju, obcując z Naturą, ze Sztuką czy w jeszcze inny sposób. To bardzo indywidualna kwestia. Idzie tylko o to, by potrafić zatrzymać się i nie tylko pojąć rozumowo chwilę piękna czy dojmujących emocji, owo tu i teraz, ale doświadczyć każdym zmysłem. I wcale nie mówię tu o ekscytujących rzeczach wielkich. Wystarczy zwyczajny dzień, kiedy widzimy słońce, patrzymy na rosnące rośliny, dostrzegamy ptaki zajmujące się swoimi sprawami, pijemy aromatyczną kawę i w tej chwili przychodzi nam do głowy, jak dobrze jest żyć. Albo innym razem możemy zachwycić się obrazem, fotografią, utworem czy literaturą, to może nas poruszyć wewnętrznie, skłonić do refleksji i uświadomić, że tu i teraz doznałyśmy piękna życia. Oczywiście mogą to być również chwile smutku, poczucia osamotnienia, straty, pustki. Każdy stan emocji przybliża nas do życia… Może tylko z wyjątkiem strachu przed nim…?

Strach przed życiem, ucieczka przed życiem, odkładanie życia na później

Zastanawiam się nad tym od dawna… Każdemu zdarza się przecież warunkować swoją pomyślność od okoliczności zewnętrznych. Myślimy sobie na przykład: jak schudnę, to moje życie zmieni się diametralnie i pozyskam wreszcie przyjaciół; jak znajdę partnera, to moje życie będzie szczęśliwe, i tak dalej, i tym podobne. Za tymi warunkującymi myślami nie zawsze idą działania, które ostatecznie przybliżyłyby nas czy pomogły osiągnąć cel. Nie bierzemy odpowiedzialności za siebie i swoje życie poszukując źródła zmian wszędzie, z wyjątkiem… samego siebie. Odkładamy swoje prawdziwe życie, które ma nastąpić, gdy spełnią się jakieś warunki, które umiejscawiamy poza sobą. Ta praktyka jest w gruncie rzeczy działaniem przeciw sobie (nie mylić wbrew sobie, bo wbrew sobie, to na przekór, a my upatrując zmian na zewnątrz, cały czas właściwie pozostajemy w zgodzie ze sobą). Albo kiedy indziej strach, wstyd czy inne blokady, które niejednokrotnie sami sobie narzucamy, hamują nas przed życiem, skazując na… zwykłe bycie. Boimy się wyrazić swoje zdanie, boimy się zrobić coś, cokolwiek,  obawiając się klęski przedsięwzięcia, albo godzimy się zrobić coś na co wcale nie mamy ochoty, tylko dlatego, by nie zrobić przykrości innym. Współcześnie wydaje się, że już nieco mniej w porównaniu do czasów historycznych, jesteśmy związani konwenansami, niemniej sami siebie więzimy w osobiście wyprodukowanych dla samych siebie, na własną miarę okowach. Sami wykuwamy w mozole łańcuchy, polerujemy je utrwalając w głowie fałszywe przekonania o własnej niemocy, przykuwamy się potem własnoręcznie i patrzymy na cienie rzucane na ścianę i w najlepszym przypadku marzymy o prawdziwym życiu. Zapominając jednocześnie, że klucz do kajdan leży w zasięgu naszego wzroku i ręki. Zdarza się niekiedy nawet, że mamy świadomość różnicy między byciem a życiem, ale tak zajęci tym pierwszym, nie mamy czasu na drugie. Popadamy w pułapkę czasu, wydaje nam się, że wszystko jest wieczne, że żyć będziemy w nieskończoność, a inni też w nieskończoność będą trwać czy czekać na nas, na poświęcony im czas. To chyba dlatego w sytuacji śmierci innych często zdarza nam się czynić sobie wyrzuty, że nie zdążyliśmy powiedzieć: kocham, dziękuję, przepraszam. To chyba też dlatego możemy żałować, że nie zrobiliśmy czegoś w przeszłości, nie wykorzystaliśmy danych nam szans, okazji, nie zdobyliśmy się na odwagę, wstydziliśmy się. Kiedy uświadomimy sobie, że innego życia nie będzie, bo jest tylko to, które mamy tu i teraz – wbrew pozorom – wszystko może okazać się dużo łatwiejsze, niż dotychczas przypuszczaliśmy. Dlatego między innymi w swoim życiu staram się stosować zasadę, by nigdy z nikim nie rozstawać się w gniewie, bo jutro mogę nie zdążyć lub nie mieć okazji powiedzieć przepraszam; staram się, mimo tego, że „przepraszam” nie zawsze łatwo przechodzi przez gardło. 

Według mnie z uwagi na to, że życie jest tak naprawdę bardzo kruche, że to konkretne nasze życie tu i teraz (dla tych co wierzą w reinkarnację: życie w tym wcieleniu) jest jedno i innego nie będzie,   warto jest przyjąć swój osobisty program „Właśnie dziś” i robić choć jedną rzecz, którą mamy ochotę odłożyć na jutro, właśnie dziś. Bo jutro jest… właśnie dziś.

Tu i teraz w Loży

(część wyłącznie dla wolnomularzy)

Drogie Siostry – Carpe diem!                                                                                                                                

25.01.2014 - Klara Luna 

Mistrzyni Loży Prometea

Czcigodna Mistrzyni Loży Gaja Aeterna



[1] Jaskinia Platona (platońska jaskinia, alegoria jaskini) – metaforyczne przedstawienie ludzi w ziemskim świecie oraz wpływu idei na ten świat. Przedstawia uwięzionych w jaskini ludzi, skrępowanych łańcuchami, którzy oglądają jedynie cienie (zjawiska) prawdziwej rzeczywistości. Przebywają oni w ciemnościach w głębi jaskini. Ich twarze zwrócone są w stronę ściany, na którą padają cienie rzeczy, znajdujące się przed ogniskiem, zapalonym powyżej nich. Dno jaskini, w którym znajdują się ludzie, to świat doczesny, w jakim żyją. Łańcuchy, które krępują ludzi, to rzeczy, sprawy, które wiążą ich ze światem doczesnym. Cienie natomiast, które widzą ci ludzie, są odbiciem prawdziwej idei. Platon uważał, że tylko dzięki wyzwoleniu się z łańcuchów, tj. od spraw życia doczesnego, ludzie są w stanie poznać prawdę wyższą, czyli świat idei.

 

Copyright© 2013-2015 Loża Prometea. Design by globbers for globbersthemes.com